witam!
wsiadam, auto odpala normalnie, obroty wstakuja na 1500, czasami 2000. trzyma tak minute, potem spadaja do 1100. Po 2-3 minutach jest normalnie 900.
Przygazówka, obroty zostaja na 1500, po paru sekundach opadaja do 900, a jak silnik sie dobrze rozgrzeje, to tego problemu nie ma lub bardzo sporadycznie.
wyglada to tak, jaby to bylo ssanie, ale tak nie powinno byc, bo to nie zimna i mrozow nie ma! i tak nie bylo

wymienione:
pare dni temu zostala wymieniona sonda lambda -nowa ori boscha z gniazdem (nie lutowana) dokladnie pod moje auto. poprawa taka ze nie faluja obroty, mniej pali i sie nie dlawi
3-4miesiace temu wymienione na nowe:
swiece na irydowe ngk,
przewody na ngk,
filtr storzek (dla glosu),
guma lącząca przelywomierz z przepustnicą,
czujnik temperatury cieczy w silniku (niebieski i brazowy/czarny)
nowa odma do mojego silnika
oraz
czyszona przepustnica (przedmuchana) (moze uszkodzilem cos)
silnik krokowy wymieniony na uzywke w lepszym stanie (jak wlacze zaplon to slysze i czuje ze brzeczy i pracuje)
wszystkie gumy sprawdzone
1.podlaczenie do kompa wykazalo blad czujnika polozenia przepustnicy, wymienilem wiec na inny spawny- brak zmiany.
2.wykasowanie bledow - brak zmiany
3.ponownie podlaczenie kompa po paru dniach - bledow brak. - brak zmiany z obrotami
(p.s. moje auto jest z 93roku wiec nie moge odczytac danych na zywo z silnika wiec nie sprawdze jaka pokazuja temperature czujniki itp)
moje pytanie:
jakie sa objawy walnietej przeplywki? (czy tam tez jest czujnik tempteratury powietrza? -moze on walniety?)
jakie sa objawy walnietego czujnika przepustncy? i do czego on sluzy? co komp z niego ma 
ciekawostka:
dzis odkrecilem sruby mocujace czujnik polozenia przepustnicy i na wlaczonym silniku przekrecilem go bardziej w prawo. -to tak jakbym domykal bardziej przepustnice (co fizycznie sie nie da zrobic) i obroty spadly od razu do 900. wrocilem czujnikiem do wlasciwej pozycji (2-3mm z powrotem w lewo) i obroty sie znow podniosly. Wiec pomyslaem ze to cos z czujnikiem (mimo ze wymienialem go wczesniej) odnalazlem stary i wsadzielm na jego miejsce- TEN SAM OBJAW. Dwa nie moga byc tak samo zepsute!
no ale odkrecilem znow sruby i bez srub przekrecilem w prawo i gdy obroty spadly - tak przymocowalem go prowizorycznie spinkami i pojechalem na test.
wylaczenie silnika i wlaczenie - obroty od razu sa na 1000-900. przygazowka i od razu spadaja na 900. Wszystko niby gra. ruszam i gdy zwalniam powoli gaz - tuz przy koncu jest szarpniecie. silnik zachowuje sie tak jakbym puscil gaz mimo, ze jeszcze trzymalem wcisniety. tak samo jak dodawalem gazu - na poczatku wciskalem jakies 1-2mm i nic sie nie dzialo, a po chwil ostre szarpniecie.
zupelnie jakbym mocniej depnął w gaz, a przeciez powoli wciskalem. Dodatkowo jak szybko jade i potem hamuje i wrzucam luz to auto sie potrafi przydlawic i trzeba mu przygazowac. To wszystko sie dzieje po przestawieniu prowizorycznym czujnika. Jak wracam czujnikiem i przykrecam w ori miejsce to tych szarpniec i dlawienia sie nie ma, ale sa wysokie obroty na zimnym silniku.
wiec chyba ten czujnik nie moze byc tak prowizorycznie ustawiony i wątpie by byla to jego wina, bo ten stary rozebralem i tam nie ma sie CO zepsuc. zwykla plytka po ktorej jezdzą styki - nic nie przetarte i nie ulamane.
te wysokie obroty musi powodowac cos innego... ale CO!? wypaczona przeustnica? ktora nie domyka sie do konca? (ogladalem ją i wyglada niby ok)
przeplywka? albo czujnik jakis... Nie mam przeplywki na podmianke. a kupowac w ciemno,... szkoda kasy
bardzo prosze o pomoc i pomysly.