Dżordż napisał(a):
Nooo taaa, najłatwiej tak zrobić. Najlepiej tez od razu podjechać do mechanika na dolewkę płynu do spryskiwaczy, wymienić olej i filtry czy przepaloną żarówkę...
Ale są ludzie którzy lubią uje***ć się smarem, zakuć i za-turbić 1.6 na 150 czy na te 200KM i mieć z tego frajdę bo to ich pasja którą budują w domowym garażowym zaciszu.
O rozkoszowaniu się świstem turbosprężarki i killowaniu 325/328 autem z emblematem 316i na klapie nie mówiąc.
Takie jest moje zdanie. Pozdrawiam
Nie ma to sensu, modyfikujac silnik zawsze trzeba sobie zrobic prosta kalkulacje ekonomiczna, wlozenie poteznych nakladow pieniedzy w 1.6 nie jest dobrym rozwiazaniem, gdy swap na bardziej rozwojowa jednostke jest tak bezproblemowy.
deejeys napisał(a):
A silnika nie trzeba odprężyć przed takim zabiegiem?
Zalezy od konkretnego projektu. Moim zdaniem zabierania sie za uturbianie silnika na fabrycznych wnetrznosciach mija sie z celem, predzej czy pozniej cos sie posypie, a koszt zrobienia calosci porzadnie jest znaczny i z reguly po tego typu kalkulacji konczy sie to sprzedaniem obecnego auta i zakupem fabrycznie mocniejszego (czesto nowszego modelu).
morsik napisał(a):
Zobacz hondy - ładują turbiny głównie do 1,6 bo to był największy motor występujący seryjnie w civicu V lub VI gen
W Hondach, o ktorych piszesz problem byl inny, wersje VTi byly ciezkie do kupienia (w USA w generacji V wogole nie dostepne), dlatego uturbianie D16 stalo sie dla nich alternatywa (jezeli o tym myslisz). Seria B jest zreszta duzo bardziej rozwojowa, od projektowanej z mysla o ekonomii serii D.
morsik napisał(a):
dopiero potem co mocno raczkuje pakuja turbo do 1,8 VTI lub 2.0 K20
Uturbianie B18C jest juz rozpracowane w kazdym kierunku od chyba jakis 10-15 lat

Z K20 jest podobnie, w Wawie jezdzi sporo EP3 TypeR'ow z doladowaniem, czy to sprezarka mechaniczna czy turbo.
A co do samego tematu, tanie uturbianie zawsze bedzie wiazalo sie z masa problemow, tym bardziej opierajac calosc na uzywanych czesciach i rozwiazaniach typu dodanie 2 dodatkowych wtryskiwaczy zamiast wymiany wszystkich na takie o odpowiedniej wydajnosci. Ogolnie moje zdanie jest takie, ze to dosyc droga zabawa, wymagajaca dosyc gruntownego zaplanowania i wykonania, w garazu da sie to zrobic, zlecajac czesc prac wyspecjalizowanym zakladom, ale trzeba miec o calosci potezne pojecie i nie skladac jak wyjdzie, tylko projektowac kazde rozwiazanie pod konkretne potrzeby.