WI tam, mamtaki problem. Jadę sobie przed chwila, odwoze 2 dziewczyny i nagle poczułem szarpniecie, jadąc na 4 - 70km/h po chwili drugie szarpnięcie i nagle pokazały się kontrolkI od akumulatora i silnik zgasł. Popchalismy auto na parking z kilometr na szczęście.
próbowałam go odpalić to kręci kręci kręci Inic. Po czekałem moment, popukalem w pompkę progową (nowa 2 lata temu kupiona) i znowu kręci, i już czuję, że akumulator pada.
Mam bardzo słaby akumulator, który od tamtej zimy do dzisiaj, lądowałem około 70-100 razy...
Dodam, iż przedni prawy migacz się spalił ostatnio i go nie wymieniłem jeszcze oraz tylni prawy, tak szybko miga od około 2 tygodni. Brak czasu

Nie wiem co mam sądzić. Nigdy mnie nie zawiodło, dziś po raz pierwszy, od 3 lat. Nie mam jej tego za złe. To moja wina, przez zaniedbania i brak hajsu chwilowy na nowy akumulator (zepsuł się, bo za późno odkryłem, iż komputer w aucie się nie wyłącza w ogóle i ciągle bierze prąd rzędu 0.36a/h i przez to przy trzeciej zimie którą przeżywa brak mu sił.
Jak sądzicie, czy to może być alternator, po tych wsyztskich rozladowaniach i naladowaniach, lub jakiś bezpiecznik?
Czujnik położenia wału, miałem wymieniany bodajże 2 lata temu. Ale ręki bym nie dał se uciąć, musze sprawdzić.
Dodam, iż po tym kręceniu, za 4 razem już w ogóle nie kręcił, wezwalem kolegę. Żeby nas do domu odwiozl. I lądował z 9 minut akumulator - tylko ze on przyjechał cieniasiem - i po tych 9 minutach się naladowal trochę, bo znowu kręcił, ale za krótkie ładowanie tym cinquecent.
Spróbować goo odpalić potem w dzień?
po cichu liczę na alternator
pozdrawiam