Witam was, samochód to 320d m47 136ps
dzisiaj wziąłem się za czyszczenie następujących rzeczy:
- EGR
- kolektor
- zaworek ciśnienia w kolektorze (praktycznie zero prześwitu)
- zaworek turbiny (ten po lewej stronie silnika, przy turbinie; w nazewnictwe VAG na to się mówi n75, tutaj nie wiem)- słychać, że bzyczy więc chyba jest ok? przynajmniej tak sprawdzało się na VAG-ach
- odma (nie było gdzie kupić nowej)
Zrobiłem to w zasadzie profilaktycznie (nie zauważyłem żadnych niedomagań), lecz okazało się, że egr był bardzo mocno zabity nagarem, prześwit był juz dosyć wąski. No i się rozczarowałem..auto wcześniej jechało (chyba) dobrze, chociaż nie czułem wbijania w fotel (miałem Audi A6 Avant 1.9TDI 131ps i tam, mimo większej masy w fotel wbijało na 1,2,3 mocno) to sobie śmigałem, wróciłem BMW na kołach z Belgii, czyli 1600km przejechane i wszystko gra.
Więc, gdy dzisiaj po całym czyszczeniu pojechałem na testy to odczułem jakiś niedosyt, mianowicie: auto dostało jakiejś kosmicznej turbodziury (do 2500 obrotów jadę "rowerem"

, wcześniej aż takiej dziury nie było) dopiero powyżej tych obrotów coś się dzieje, i wtedy już dosyć dobrze ciągnie. Z tego co się orientuję, to te "wbijanie" w fotel powinno być odczuwalne już przy około 2000 obrótów. Pragnę zaznaczyć, że to mój enty diesel, i coś tam w temacie ogarniam, i sobie niczego nie ubzdurałem

. I teraz tak się zastanawiam, skoro zasyfiony układ podciśnienia nie wytwarzał takiej turbodziury, to skąd ona się wzięła teraz? Wszystko poskręcałem dobrze, układ podciśnienia jest złożony jak powinien. Czytałem inne podobne tematy, i tam ludzie wskazują na wadliwy EGR, jutro zaślepie wężyk i zobaczę. No i jeszcze zapomniałem o wyczyszczeniu zaworka od EGR, też jutro to ogarnę. Co myślicie o moim zabiegu

? Spsułem coś?
pozdrawiam!