z racji upałów które pojawiły sie, postanowilem odwiedzic speca od klimy.... i zaczela sie cala seria dziwnych przypadkow....
przed wizyta z e46, klima dziala ok, chociaz porownujac do e90 to czuc ze slabiej chlodzi... wiec sadzilem ze czynnika moze byc za malo....
podpiete urzadzenie - sciagamy czynnik i okazuje sie, ze w ukladzie bylo tylko 490 gr. czynnika chlodzacego

- na masce jak byk pisalo ze wchodzi 745 gr. - wiec "magik" dopelnil brakujaca ilosc czynnika i wsio...
auto po napelnieniu odpalone i chlodzilo ze az milo, ale w pewnym momencie magiczne "psik" i zawór upuścił nadmiar czynnika kiedy wzrosło ciśnienie w układzie...
odsysamy to co zostalo i zostało czynnika juz 690 gr... wiec :magik" stwierdzil ze pewnie maszynka nie odessala do konca czynnika i stad takie jaja... wiec nabil tym razem 650.... - efekt ten sam... zawor upuścił znowu nadmiar czynnika....
kolejny raz nabil klime w ilosci czynnika 550 gr. i dziala ok, tylko nie wiem dlaczego napisane jest na naklejce ze wchodzi 745 gr i tyle samo bylo napisane w 2 programach od obslugi klimatyzacji....
czyzby mój "magik" od klimy cos spitolił? chyba ze cos uszkodzone jest....
i btw - magik od klimy to raczej wymieniacz tylko czynnika i nic wiecej... wiecej wiedzy u niego sie nie dopatrzylem
ktos wie o co moze chodzic?