Słysze je tylko ja, ale nie mam zdiagnozowanej schizofrenii

O co chodzi
IX.2010 - wymiana kompletu amortyzatorów na sachs dobrane wg realoem dla m-pakietu w mojej
XII.2010 - zaczynaja dochodzic leciutkie stukniecia na kocich łbach i poprzecznych nierównościach
III.2011 - wymiana sprezyn na H&R -40, wymiana simmerblockow, gum, tuleji, łączników i "czegostamjeszczecoodpowiadazazawieszenie"
i nadal słysze stuki. Skoro wylany amor wykluczamy [przebieg 4000, auto prowadzi sie jak bajka], gumy tuleje i inne szpeja również to co?
Wczoraj spedzilem 40 minut z gąbką tapicerską i podkleilem wszystkie wykladzinki, gasnice owinalem szmatką, trójkąt podkleilem gabką i... nadal stuka kurna...
Co jeszcze może stukać? Coś w drzwiach? Pólka tylnia? a moze jechac na test amorów? nie jest to stuk jakis niepokojący, wiem ze wszystko jest nowe i działa wiec paniki nie ma, ale nie ukrywam ze mam auto w takim stanie, ze nie puka i nie skrzypi w nim absolutnie nic. Jakiekolwiek stukniecia od razu słysze i chce eliminować... rzućcie swoje propozycje, może jest cos typowego dla E46?