stones1 napisał(a):
Zwierze

, bardziej bezmózg. Uważam że niekoniecznie musiał być piajny, czy nacpany, obserwując ludzi w trasie, ale nawet i w miescie, w Polsce, takich bezmózgów spotyka się niestety co chwilę. Tak w Polsce jeżdżą przeciętnie Kowalscy... to jest po prostu koszmar.
Dokładnie, kultura jazdy Polaków pozostawia bardzo dużo do życzenia, ja zawsze jak mam "przyjemność" spotkać się z frajerskim zachowaniem to zawsze próbuje gościa maksymalnie zdenerwować.
dam przykład z dwóch dni:
1) wczoraj przechodząc przez pasy (oczywiście teren zabudowany, centrum miasteczka, prędkość powinna wynosić teoretycznie 50km/h, ponieważ akurat w tym miejscu jest duży ruch zarówno pieszych jak i aut) widzę zbliżającego się z dużą prędkością Opla Astre, oczywiście zatrzymałem się na środku drogi i mówię do tego imbecyla, że w mieście obowiązuje 50km/h, zaraz otwierają się tylne szybki w rodzinnym sedanie i jakiś koleś z panienką (pustą) coś tam mruczą pod nosem, tylko dlaczego odjechali tak szybko? Jakie było moje zdziwnie, gdy kierowca był w graniach 50-60lat, a mówią, że młodzież szybko jeździ- to nie jest reguła, zależy od tego co ma się w głowie!
Takiego miastowego cwaniaczka to tylko za ucho wyprowadzić z auta to może nauczyłby się rozpoznać znak "teren zabudowany"
2) dzisiaj jadąc remontowaną "12"stką (Radom-Piotrków) stoję w korku (światła) jakieś 10min podobnie jak wszyscy (no prawie) kierowcy, zapala się zielone, wszyscy ruszają, a ja widzę jak lewym pasem jedzie.. znów Opel Astra (ale inny-a szkoda) i chce przede mnie wjechać. Na jego niekorzyść nie dostał takiej możliwości wjeb**ł się za mnie zaraz przed Stara, każdy go strąbił. Widoczne dokładnie dwa znaki "ograniczenie 50km/h" i "zakaz wyprzedzania", a gość dalej wyjechał na lewy pas (zamknięty) i zaczął mnie wyprzedzać, myślę, że jakieś 50m był przede mną i co? Jak to bywa na zamkniętym pasie stoją pachołki itp., no to gość po hamulcu i nawet nie odważył się wjechać już przede mnie, tylko znowu za mnie się wpiepszył. Pokazałem mu paluszkiem, że jego zachowanie jest kiepskie, to chyba tak było mu wstyd, że do mojego zjazdu (jakieś 20km) nawet nie zbliżał się do mnie w okolicach 100m.
Jakież było moje zdziwnie, gdy Astrą kierował znowu pan (małe "p", bo szacunku nie dostanie ode mnie) w okolicach 50-60lat, obok niego kobieta w podobnym wieku a na tylnej szybie.. naklejka "inwalida"- na pewno był inwalidą, ale na głowę.
z takimi przypadkami chamskiej i bezmyślnej jazdy spotkam się setki razy w ciągu roku. Nie ma dnia, żebym w trasie nie miał zastrzeżen co do kultury jazdy Polaków i Ukraińców jak się trafią.
Tyle ode mnie.