Wlasnie mam bardzo fajna sytuacje.
Mily pan o godzinie 14:30 podjechal na parking zostawil auto i poszedl sobie gdzies.
Czekalem na niego do 18:00 w koncu zadzownilem na Policje, rozmowa wygladala mniej wiecej tak:
-Dzien dobry policja itd...
-Dzien dobry, mam taka drobnostke ale wole sie upewnic, mam parking pod swoja firma oznakowalem go dokladnie,ze tylko dla klientow itd. Opisalem sytuacje i... Dalej z gory uprzedzajac odpowiedz mowie - rozumiem ze nie mozecie interweniowac na terenie prywatnym?
-Nie mozemy prosze pana.
-Czyli ja na swoim prywatnym terenie moge robic co tylko chce?
-Oczywiscie ze moze pan, to pana prywatny teren.
-Czyli jak zastawie pana samochodami tak ze nie bedzie mogl wyjechac i do was zadzwoni to delikatnie mowiac powiecie mu zeby sie bujal bo to prywatny teren?
-Dokladnie tak bedzie prosze pana.
-Dziekuje bardzo za informacje, pozdrawiam.
Nastepnie:
Wytaszczylem auta i zastawilem go z kazdej strony.
I czekam, za jakis czas widze w kamerce, idzie pan przyszedl i kreci sie kolo samochodu, z pol godziny lazil jak nie wiecej, ja siedze sobie w fotelu i sie smieje
Postanowilem wyjsc na fajka.
Wyszedlem i mowie do pana:
-Ale chamstwo sie serzy na swiecie, mnie tez kiedys taki jeden czlowiek zastawil bo mu auto zostawilem na parkingu

(oczywiscie usmiech od ucha do ucha, bylem wprost rozbawiony)
- Pan zero reakcji.
-A wystarczylo troche kultury, nie pomyslalem wtedy ze czlowiek mogl sie zadluzyc nabrac kredytow zeby firme otworzyc a tu mu miejsca na parkingu zajalem i klient nie mial sie gdzie zatrzymac.
-Pan ewidentnie zaczyna cos lapac.
- Usiadlem na masce jednego z moich aut odpalilem fajka i siedze.
-Pan zero reakcji, ale chyba zaczyna kumac ze to moje samochody.
Jeszcze chwile z nim pogadalem, jak wspomnial cos o policji to go uswiadomilem ze policja to moze jedynie mu kanapki i herbate przywiezc
Poszedlem sobie z powrotem do srodka i obserwuje a pan dalej jak kolek sie tylko kreci kolo samochodu.
Czyms sie tam zajalem i dopiero za jakis czas znowy wyszedlem.
-Przepraszam, czy moze mnie pan wypuscic?
-A co spieszy sie pan gdzies?
-Do domu chcialem jechac.
-Pan przestanie, w domu to sie umiera, trzeba byc swiatowym czlowiekiem.

Moze herbatki zrobic?
- Nie dziekuje, a dlugo chce mnie pan tu jeszcze trzymac?
-A jak dlugo pana auto tutaj stoi?
-Chyba 4 godziny.
-To do zobaczenia za 4 godziny
Ubaw mam na calego. Wypuscic go? Czy jeszcze troche go potrzymac?
