witam , Co prawda nie mam beemki lecz japończyka ale z doświadczenia moge tylko stwierdzić tyle...
W poprzednim aucie sprowadzonym z niemiec miałem problem z wyciekiem właśnie z powodu zmiany oleju z pół na pełny ,a raczej ten pół był HC czyli tak jakby prawie syntetyk i co ciekawe tej samej marki i tej same lepkości.
Zmieniłem z Shell Helix Plus 5w40 (był zalany w szwabach jeszcze ) na Shell Helix Ultra 5w40 . ten pierwszy jest dostepny tylko w niemcach i nawet ekspert w polskim przedstawicielstwie stwierdził ze to to samo co ten ultra ale niestety chyba nie bo silniczek po sprowadzeniu był suchutki i nie myty ,a po wymianie na ultra pociekły praktycznie wszystkie zimery. Raczej trzeba patrzeć na parametr TBN tak mi sie wydaje....
Niektóre półsyntetyki mają wiekszy TBN niż pełne syntetyki czyli wiekszą zawartość związków myjących itd. wtedy wydaje mi sie ze nie powinno byc problemów bo taki Shell Ultra ma TBN na poziomie 12,7 czyli dużo i nadaje sie raczej do nowych aut. Poza tym zaczęło dużo brać oleju na Ultra. Od tamtej pory miałem już wieczne problemy z wyciekami i nie dało nic przejscie spowrotem na pół. Teoretycznie gdym przeszedł na pełny syntetyk innej marki z TBN na poziomie 10 to nie powinno nic wyciekać ani brać oleju. Np niektóre 5w30 mają nawet TBN=7 jednak wtedy silnik zarasta nagarem i chyba takie oleje stosuje sie raczej w dieslach. Jednak na biorący olej silnik to może być dobra alternatywa jak również na przejście z pół syntetyka na syntetyk.Wydaje mi sie ze trzeba to robić stopniowo i nie lać wysokojakosciowych olei jak shell ultra , motul 100% synt, mobil 1 na sam początek bo one mają dużo środków myjących . Taki valvoline synpower ma TBN=10 i jest to na poziomie półsyntetyków ,a nawet mineralnych i powinno być OK ,nie rozpuści nagarów już istniejących....
Obecnie mam w innym już aucie 10w60 Castrola ale wydaje mi sie też że jest za gęsty na codzienne rozruchy . To olej na b.długie trasy czyli jak ktoś lata po trasach albo do sportu . Doprowadzenie tego oleju do normalnej temp. pracy wymaga długiego czasu ,a silnik na tym cierpi ,a zwłaszcza popychacze ,które mam również u siebie . Do popychaczy to taki 5w40 bo lepszą płynność w temp 40 stopni ,a uwieżcie mi rozgrzać olej do 100-120 stopni przy normalnej jeździe na odcinku do 20 km to niesamowity wyczyn (może sie myle....) .
Tak więc 10w60 po przejechaniu 5 km czy 10 jest nadal cholernie gęsty i słychać to po silniku jak szklanki stękają . Dopiero po porządnej jeździe w upały ale to na prawdę porządnej ~50 km but nonstoper ,silnik ciszej pracował czyli olej był prawidłowo rozgrzany . No ale kto tak zapieprza na codzień do pracy

. Co ciekawe zajrzyjcie w dane tech. olei i nawet mineralne mają większą płynność w temp. 40 st. niż takie 10w60 ,a to o czymś świadczy . Tak teoretycznie na 10w60 w zimie na czesto odpalanym aucie stojącym na dworze , można wykończyć szybciej silnik niż na przęcietnym mineralu.
Castrol RS 10W-60 (dawniej Formula Racing)
gęstość 15 st.C: 0,852
temp. płynięcia: -57
lepkość w 100 st. C: 22,5
lepkość w 40 st. C:
154,5TBN: 10,1
Valvoline SynPower 5W-40
gęstość 15 st.C: 0,854
temp. płynięcia: -45
lepkość w 100 st. C: 13,8
lepkość w 40 st. C:
84,0TBN: 10,3
Jeżeli nie mam racji to nie lińczujcie również
