Problemem w E46, jesli chodzi o noszenie w koleinach, moim zdaniem (popartym doswiadczeniem-o czym napisze za moment) nie jest rozmiar opon czy wielkosc felg (a przynajmniej nie jest to głowny czynnik). Problemem sa zalecane fabryczne katy geometrii zawieszenia, zupełnie niedostosowane do Polskich warunkow, lecz do Niemieckich gładkich autostrad oraz sportowej charakterystyki auta.
W moim przypadku wygladało to tak:
Auto jak w podpisie, dodatkowo opcja zawieszenia S226, kupione 2 lata temu. Od poczatku na kołach 225/40/18.
Od zawsze nosilo na koleinach, na dziurach szarpało kierownicą z czasem coraz gorzej, doszło pukanie z zawieszenia, wiec padła decyzja, wymiana zawiasu (ktory juz wmomencie zkupu wiedziałem ze nie jest pierwszej swierzosci), a jako ze nie biore pod uwage połowicznych rozwiazan, to stwierdziłem, ze jak robic to robic wszystko i porzadnie.
Przed wymianą, pomimo gigantycznego zuzycia zawieszenia (o czym tez za chwile), na prostej drodze auto jechało jak po sznurku, ale prosta, znaczy autostrada, dobra nawierzchnia itd. Zadnych objawow. Jednak moje auto jest sprytne i wyczuwało koleiny ktorych nawet golym okiem nie było widac, wtedy zaczynała sie jazda, im wieksze koleiny i dziury tym gorzej. Wystarczyło zjechac na troszke gorsza droge.
Zucycie (zeby lepiej sobie wyobrazic jaka sytuacja była) - tuleje latały na wahaczach praktycznie luzno, obie totalnie pozrywane, luzy na sworzniach, poduszki amorow sie powbijały (te 3 sruby porozchodziły sie o zewnatrz), amory.... orgonalne BMW - Sachs (zreszta do tej pory wszystko co z auta wyciagam jest ori, widocznie ktos serwisował w ASO auto - co dziwne bo ksiazka serwisowa jest pusta?) Ori nie znaczy z roku produkcji auta - np amory były z 2006 roku). A własnie amory... o ile tylnie były "w miare" to z przodu, lewy był.... nie był, nie było go wcale, po wymontowaniu, trzpien latał luzno w obudowie, zero odbijania czy czegokolwiek... W tym momencie wiedziałem juz co mnie tak cholernie nosi w tych koleinach

No to czesci kupione, wszystko znaczy wszystko, z przodu, amory Sachs Advantage (jednak te, pomimo ze miały byc B4), wahacze Febi, tuleje, drazki, koncowki, łaczniki, poduszki amortyzatorow, osłony, odboje, gumy stabilizatora, z tyłu takze wszystko co "jest wymienne", amortyzatory,tuleje (wszystkie), poduszki, łaczniki itd.
Wymiana:
Przebiegła bezproblemowo, pacjent przezył.
Wyjazd:
Pierwsze wrazenia - banan od ucha do ucha i mysl - jak ja mogłem wczesniej jezdzic.Nic nie sciaga, nic nie puka, koleiny, dziury, auto idzie jak po sznurku,jedynie kierownica lekko skrzywiona w prawo. Autem z teoretycznie "rozjechaną" geometria musiałem troche pojezdzic - tak akurat wyszło ze miałem pare spraw do załatwienia, byłem ustawiony na to akurat dopiero na nastepny dzien. Przez ten czas (do ustawienia geometrii) byłem poprostu w szoku, naczytałem sie wczesniej miliona postow, jak to E46 nosza na koleinach i dziurach, i to juz na 16-17-18 i wiecej cali. U mnie nic takiego nie było !!
No dobra, wraz z zachwytem pojechałem nastepnego dnia na geometrie, do zakładu jednego z lepszych i polecanych w Krk, zreszta szef sam podobno pracował kiedys w BMW, obok stało jego E90, wiec pierwsza mysl, ze sie zna, i ze teraz bedzie jeszcze lepiej, bo przeciez gorzej byc nie moze.
No i zaczynamy działanie, pomiar, wyszło ze wszystko jest porozjezdzane, ale o dziwo w miare symetrycznie i nie za wiele. Wiadomo co dalej, ustawianie wszystkiego, pomiar na kompie na bierzaco, ustawił,zaklaskał uszami skasował 120zł, ale pomny moich przygod z "ustawiaczami geometrii" ktore miałem jeszcze w E36 - tzn kilkanascie powrotow na korekte, odrazu mowie ze jade sie przejechac, przetestowac jak cos to wracam i robimy dalej jesli bedzie nie tak. Dostałem jeszcze ładny wydruk, na ktorym wszystkie katy itd są ok, podane dane poczatkowe, zalecane, i po korekcie.
No i jazda:
W okolicy jest masa odcinkow dziurawych jak sito, ale sa tez proste. Najpierw były te dziurawe. I co, pierwsze wrazenie: KUR**, znowu czuje rzucanie w koleinach, znowu szarpie na dziurach kierownica, oczywiscie nie tak jak przed wymiana zawieszenia! 1000 razy mniej, ale wiecej niz na tej "rozjechanej" geometrii!! A auto przeciez teoretycznie jest tip-top ! No to wracamy do "szpeca" juz z lekkim cisnieniem. W dodatku musze zauwazyc ze kierownica była jakis stopien moze 2 w prawo, na prostym i rownym odcinku drogi, a mnie to bardzo denerwuje zwykle, wiec wrociłem

Pomiar, wszystko ok, tak jak było jak wyjezdzałem, minimalnie skorygowane połozenie kierownicy (teraz jest prosto), no i mowi ze prosciej nie bedzie, jest "katalogowo" i powinno byc ok - chociaz odrazu zaczyna sie zrzucanie winy na rozmiar opon i felg. No to sie go pytam, czemu jakims cudem, przedtem, przed ustawieniem geometri, auto potrafiło byc niewrazliwe na dziury i koleiny a teraz znowu jest, pomimo ze wczesniej było "porozjezdzane"?
Pytanie nie zachwyciło "szpeca", bo jak wiadomo dociekliwy klient to zły klient, i zostało skwitowane odpowiedza ze tak ma byc. Jako ze mi sie spieszyło, to powiedziałem tylko ze pojezdze i jak cos wpadne na korekte, bo za usługe juz zapłaciłem.
Wnioski po troche przydługich wywodach:) :
E46 przy innych katach potrafi jechac neutralnie w koleinach, nawet na 225/40/18, musze na spokojnie przestudiowac ten wydruk i katy jakie były z przodu przed korekta, prawdopodobnie podjade tam niedługo na ponowna korekte w strone wartosci ktore były przed ustawianiem. Na poczatek niewiele, zobaczymy czy bedzie lepiej.
Moja teoria wiec, jest taka, ze to nie budowan zawieszenia czy wielkosc opon i felg ma wpływ na jazde w koleinach tylko własnie geometria zawieszenia, ktora zwykle "szpece" nam ustawiają wg wartosci fabrycznych. Byc moze niewielka korekta tych ustawien moze wpłynąc pozytywnie na prowadzenie auta.
Pozdro

Jak ktos to przeczytał wszystko to gratulacje

Edit: zapedziłem się, z przodu nie były wymieniane drązki i końcówki bo jakis czas temu je juz zmieniłem, prawa stukała. Nadal były w bdb stanie wiec sobie darowalismy pomimo ze miałem kupione nowe.