Serwis jak do tej pory dobrze sobie radził z naprawami (jeździłem tam wcześniej z E46).
Do serwisu pojechałem nie dla tego że płyn przeciekał do silnika (tego jeszcze nie wiedziałem), tylko dlatego, że pomimo ostatnich napraw przecieków płynu (pęknięty króciec i gumowa rurka), płyn dalej gdzieś wyciekał (choć nie ma plamy pod autem).
Ja czekając na termin wizyty u mechanika (przed świętami i majówką ciężko się tam było dopchać, więc czekałem ponad 2 tyg) niestety dalej jeździłem autem i dolewałem płyn. W tym czasie podczas jazdy nagle straciłem moc w silniku i włączył się komunikat engine fault - moc została ograniczona. Od tego momentu auto nie miało mocy, tylko słychać było jakieś zgrzytanie powyżej 2000 obrotów, więc przestałem nim jeździć żeby go nie dobić.
Na razie auto stoi w serwisie od dzisiejszego ranka, zdążyli wymontować i zdiagnozować że jest uszkodzone turbo. Dzwoniłem przed chwilą żeby się dopytać - rzeczywiście to płyn chłodniczy dostaje się do silnika i miesza z olejem więc wyjmują głowicę żeby znaleźć przeciek.
Z tego co mówił mechanik, prawdopodobną przyczyną uszkodzenia turbo była zła mieszanka (a więc płyn w oleju), więc teraz muszą znaleźć przeciek i naprawić.
Mechanik na razie gdyba, że może być walnięta uszczelka pod głowicą albo pęknięta sama głowica
Zobaczymy jutro...
A co do historii serwisowej - czy można jakoś oszukać wpisy w komputerze centralnym BMW? Bo specjalnie sprawdzałem to w ASO i w ich komputerze wszystko zgadzało się z wpisami z niemieckiej książki serwisowej. A samochód też nie był wcale tani, nie była to żadna okazyjna cena - kształtowała się raczej w górnej granicy widełek dla tego rocznika. Na taki mały przebieg wskazywał też bardzo dobry stan lakieru i wyposażenia w środku - skóra na fotelu pasażera i tylnej kanapie były w stanie idealnym - jakby nikt nigdy na nich nie siadał, a na fotelu kierowcy miała baardzo niewielkie ślady używania. Kierownica, przyciski też w stanie prawie idealnym.