KotSylwester, No dobra...
jiGsaw napisał(a):
Widzę, że poważnie potraktowałeś kolegów z forum, którzy wyrazili tutaj swoje zainteresowanie i współczucie dla sprawy.

jiGsaw, A spróbuj nie przeczytać chodziarz jednego wyrazu, to zagonie cie do matowania ramy

Spokojnie panowie, spokojnie... Dziś spałem tylko 2h...
A wiec dziś w nocy o godzinie 2.30 dostałem telefon, iż mój motocykl miał stłuczkę z autem...
Zostałem poproszony o możliwy przyjazd na miejsce zdarzenia, z możliwością osobistego zabrania motoru oraz paru części które gdzieś były porozsypywane...

A niektórych już wo-gule nie było
Motocykl sprawdzono po numerach ramy, a ja tylko potwierdziłem ze jest on mój... (tablic rej. oczywiście nie było oraz paru innych rzeczy...)
Ogólnie to mało wiem co się tak na prawdę stało... Gdy przyjechałem czekały na mnie tylko 2 patrole, mój motor, kawałki szkieł reflektorów samochodowych, i rozlana benzyna na ulicy, posypana piachem- także było już po zawodach... Sprawcy/sprawców nie było zbiegli...
Tego auta z którym miał motor tez już nie było...
Miałem możliwość odstawienia go na parking policyjny ale tego nie chciałem... i załadowałem go na busa i do domu...
Dziś wstawiałem się na komisariat, w celu dalszych przesłuchań a bardziej w kierunku strat na których ucierpiał mój motocykl...
Wstępnie poopisywałem co jest czego nie ma, co jest zepsute, a co pokrzywione... Całość zapewne zakończy się na rzeczoznawcy...
Jedynie co wiem, to to ze motocykl mogę składać oczywiście rachunki, lub coś takiego... (aby mieć podstawkę na dalsze rozprawy)
To co się dowiedziałem, ze na motocyklu jechało 2 osoby, nic po za tym, w ciągu 2 tygodni zrobili w sumie około 500km, nie zerowali licznika (a ja zostawiłem go na około 100Km) w sumie licznik pokazywał ponad 614km przejechanych)
Motor ogólnie jest zdewastowany, stacyjka porozpierdzielana, korek ze stacyjka baku tez... Jest pogięte parę elementów ramy, laga amora mocno poci się, cały olej w dozowniku wyjeżdżony, a wlałem cała litrę) brak owiewek, złamana stopka podtrzymująca motor, brak wszystkich kierunków ( a wymieniłam je dosłownie parę dni wstecz na nowe) brak tylnej lampy stop, brak elementu końcowego ramy-błotnika tył wraz z rejestracja oraz uchwytami do kierunków... poprzerabiana elektryka przy stacyjce, pęknięta obudowa filtra powietrza,
NAPĘD jest tak rozzzzzzje-walony ze na każdym biegu łańcuch przeskakuje na zębatce po dodaniu ciut więcej gazu...
Uszkodzony, wgięty wodzik skrzyni biegów (ten co wchodzi w silnik) wajcha zmiany biegów również pofalowana, zapewne od bocznego uderzenia... Zajebalili mi komplet kluczy na dodatkowym wyposażeniu yamahay, Połamana osłona silnika-napędu, zdewastowana przednia opona-zapewne szosa... pokrzywione uchwyty stopek pasażera, uszkodzony bak, poobijany podrapany, powyginany, Brak manetek-policja zapożyczyła sobie... brak paru plastikowych osłon silnika... brak mojego jedynego lusterka
Cały motor wypsikany czymś srebrzanym-zdejmowali odciski...
Motor dostał naprawdę mocny wycisk...
Jest plus motor ,,po wielkim wysiłku odpaliłem'' , przejechałem się, tłok pracuje... Moze nic w silniku poważnego nie wyskoczy, chyba







