Dzięki panowie za rady.
Wykładzina w domu już leży, choć proste to nie było - mowa o tym mocowaniu pedału.
Ten 'klips' z kolei przytrzymuje wykładzinę tylko i wystarczyło go wykręcić krzyżakiem.
P. Gazu z kolei nie mogłem ruszyć za nic na świecie. W końcu położyłem się pod wykładziną, a drugą ręką szarpałem i ciągnąłem za pedał, nic. Widziałem tylko, że plastik pod spodem się wygina, więc wolałem na siłę nie próbować go wytargać. Po dłuższej chwili zauważyłem, że wygina się jakby na zaczepach, poszedł wtem śrubokręt do pomocy i po kolejnej chwili mordowania się miałem pedał w ręce. Ile ja się przy tym nakląłem to moje.
Tej śruby ograniczającej nie ruszałem, udało się przez nią wyciągnąć wykładzinę, ręcznego też nie ruszałem.
Wszystko to po to by dojść co mi zżera na bezpieczniku 33 - 150mA w czasie postoju, gdy auto odpoczywa. Dodatkowo mam przypadłość, że centralka odbija i łapie za drugim razem. Wiązka na klapie była robiona przez poprzedniego właściciela. Aleee, to co zobaczyłem pod wykładziną.

Jak dobrze patrzyłem było tam 7 kabli w tej rozdzielni czy coś. Po dokładnym obejrzeniu zostawiłem jeden, reszta popalona (kabelki czerowno-zielone), najbardziej idący do centralki na klapę (na 15 cm niewiele z niego zostało), a w sumie, aż do klapy przytopił się osłonką do reszty.
Ale to sprawa na odrębny temat. Mam nadzieję, że się z tym uporam.