Wariant szybszy, jak dostaniesz wycenę zadzwoń do nich czy jak kupisz części w serwisie i dostarczysz im FV wypłacą Ci za to kasę. Nie powinni robić problemów, minusem jest tylko to, że musisz sam wybulić za części, a oni potem wracają kasę. No i gdzieś to potem jeszcze naprawić.
Wariant dłuższy, wycena z ASO na części które oni przedstawią w kosztorysie do wymiany /ale tylko te które kwalifikują do wymiany/ + wycena robocizny i odwołanie. Potem jak nic nie da odwołanie do Rzecznika Ubezpieczonych, potem do sądu. Droga długa i wyboista bo może się zakończyć sądem.
Wariant najlepszy, wstawić auto do serwisu i naprawa bezgotówkowa ale I TU UWAGA, musi to być ASO jeżeli chcesz mieć 100% pewności, że się nie doczepią do kosztorysu naprawy. Jak zrobisz naprawę jakimś warsztacie ale nie wyznaczonym przez TU, będą kwestionować koszty bo tak robią zawsze nawet jak ta sama robota w ASO wyjdzie drożej!!!
Po prostu oni zakładają i powiedział mi to koleś wprost przy wycenie szkody na aucie żony, że TU broni się przed sytuacją, że płacą komuś do kieszeni, a nie za faktyczne naprawy. Zakładają przy tym, że w ASO nie da się 'dogadać' na boku i policzyć więcej, a kasą podzielić się z klientem co przy warsztatach innych może mieć miejsce. Tak samo jest z częściami, masz FV z ASO płacą kasę bez problemu oczywiście za to co uzna rzeczoznawca do wymiany. Wtedy można kupić śmiało oryginał nawet za parę kzł i oni to pokryją. Oczywiście trzeba pamiętać żeby te nasze 'zakupy' + robota nie wyszła po za wartość auta.

I jeszcze jedno, 650zł za takie coś to jakaś pomyłka, miałeś rzeczoznawce na miejscu czy posyłałeś zdjęcia tylko?