Tomek napisał(a):
Dobrze że są już postulaty regulowania cen, zresztą z aptekami już to na szczęście zrobili i teraz nie ma tak że można kupić tanie leki

Się nie znasz, jak powiedział jeden z polityków : "To niedopuszczalne, kiedy chory człowiek, często emeryt, musi chodzić od apteki do apteki i szukać lepszych cen"
Swoją drogą nie rozumiem, czemu mi jeszcze pozwalają szukać tańszych części do auta czy tańszych pączków w tłusty czwartek.
Choć w sumie zły przykład, bo konkurencja na rynku części już niektórym przeszkadza/
Boogie napisał(a):
nugat18 napisał(a):
Powiedz to mojemu kumplowi który skończył technikum lotnicze na okeciu, i skończył budowe maszyn na polibudzie i pracuje na akcjach promocyjnych.
Wykształcenie jest ważne, nie napisalem że nie.
znałem osobe która skonczyla studia, ale mentalnie nie mogła wyjść z pracy ekspedientki (sprzedawcy) w sklepie, butiku, była kierownikiem zmiany pizzerii, potem out czy cos tam, i znowu szukala pracy wylacznie jako ekspedientka w sklepie....
Wykształcenie nie powinno nic gwarantować samo w sobie.
A ja, szukając pracownika ostatnio, poznałem kilkanaście osób z wyższym wykształceniem (wcale nie zawsze po prywatnych, prowincjonalnych uczelniach), które nie potrafiły napisać w mejlu z cv ani słowa
Do tego dokładnie żadna z przesłuchiwanych osób nie potrafiła poprawnie mówić po polsku.
I pomijając już kwestie konkretnej wiedzy, umiejętności i doświadczeń, to jeśli osoby z tytułem magistra zdobytym na państwowej uczelni, nie potrafią wysłać mejla jak należy ani mówić poprawnie w ojczystym języku, to chyba coś jest nie tak
Dobrobyt jednak nie bierze się z nieba (co najwyżej z roponośnej ziemi) ani z decyzji rządu, ale przede wszystkim z ludzkiej pracy. Może, poza wszelkimi przeszkodami ze strony państwa i ustroju gospodarczego, najnormalniej brakuje nam wiedzy, umiejętności i pracowitości, żeby ten wymarzony dobrobyt wypracować. Jasne, że każdy chciałby zarobić w 5 lat na dom i nowe auto, ale skoro większość ludzi, nawet po studiach, nie potrafi poprawnie pisać ani mówić, to o czym w ogóle rozmawiamy...