pawelas17 napisał(a):
Byłem ostatnio w fashion hause w Gdańsku stała tam jakaś mazda (chyba nowa 6),
jest moim zdaniem bardzo podobna do f30.
... oraz do Hyundaia i40, Citroena C-Elysée, Chevroleta Malibu, Mitsubishi Lancera X, Kia Optima i paru innych, a one wszystkie i tak wyglądają jak Opel Insignia. Wyjątek stanowi moja ulubiona marka Audi, której wygląd wszystkich modeli inspirowany jest bochnem chleba, mniej lub bardziej wypieczonym.
Trzeba przywyknąć, żyjemy w czasach, gdzie znaczek na masce staje się opcją wyposażenia, a "wybór" jest następujący:
- tzw. "miejskie" auto wielkości dawnego minivana, obowiązkowo pięciodrzwiowe, pudełkowate nadwozie i małe kółeczka, silniczek możliwie poniżej litra, pali dwucyfrowe ilości goniony bez litości przez przedstawiciela handlowego - wszystkie wyglądają jak Toyota Yaris albo Kia Venga
- grzybowóz, czyli kompakt z doklejonym bagażnikiem - wszystkie wyglądają jak Renault Thalia albo Peugeot 301, grzybowi to i tak bez różnicy
- jakiś mutant, bodajże nazywa się to crossover, active tourer czy inny anal intruder, "miejskie" auto na dużych kołach, pali bezsensownie dużo i jedzie bezsensownie słabo, wady trzeba skompensować "kreatywnym" wyglądem, a potem powstaje Nissan Juke i dzieci nocami moczą się w łóżka, jak im się przypomni
- czterodrzwiowy sedan o "sportowej" sylwetce, która skutkuje brakiem miejsca nad głowami pasażerów, debilnym mikrookienkiem zamiast tylnej szyby i klapą bagażnika z wystającym dziobkiem, że niby taki wie pan hehe spojler - Insignia et consortes, projektowane metodą kopiuj-wklej jeden od drugiego
- kombi, któremu z dawnych kombi nie została nawet nazwa, bo teraz to shooting break (pięciodrzwiowy shooting break!), o idiotycznie wysokiej krawędzi załadunku, małej klapie, nisko schodzącej krawędzi dachu i jakichś bulajach w miejsce tylnych bocznych i tylnego okna (jest przynajmniej powód żeby zmuszać klienta do wzięcia asystenta parkowania za dopłatą) - to co wyżej tylko jeszcze brzydsze
- pseudoterenówki dla żon prezesów, dzięki dwudziesto- i więcej calowym kołom, potężnym zderzakom, pozycji za kierownicą znanej z kurierskich Iveco i asystentom wszystkiego czują się one bezpieczne w Hondzie CRV czy Toyocie Rav4, parkując pod marketami na czterech miejscach naraz, wymuszając pierwszeństwo na rondach i potrącając pieszych na przejściach, bo nic nie widzą przez te grube słupki i długą maskę
Niewielu robi jeszcze małe, tanie miejskie auta o siedmiu częściach ruchomych, pakowne jak cholera kombi, które można zapakować gruzem po sufit a ono nawet nie wyświetli "check engine" przy ruszaniu, terenowe samochody które nie toną po osie wypuszczone na rozmiękłą trawę, przednie lampy innego kształtu niż te w Octavii. Cóż, postęp.
Fason jeśli chodzi o wygląd trzyma tradycyjnie Alfa Romeo (choć MiTo wewnątrz wygląda rozczarowująco nijako) i tradycyjnie BMW, choć mogliby sobie darować wyścig ze Skodą pt. "kto ma więcej cyferek w linii modelowej". Póki co tylko aut tych dwóch marek nie udało mi się pomylić na ulicy z innymi.
Ech, ulało mi się jak z hydrantu. Przepraszam.