więc tak....
jak kupiłem auto stało ono na sportowym zawieszeniu, wydawało mi się że wszystko jest oki,nie ściągało auta wogóle nawet przy hamowaniu, tylko że kierownica nie była w równej pozycji przy jeździe na wprost (miała odchył) i to mnie zaintrygowało, ale praktycznie tak jeden rok przejeździłem.
Gdzieś w połowie tego roku wkońcu się za to zabrałem bo pojawiły się luzy w zawieszeniu i wymieniałem wahacze, drążki kierownicze itp. oprócz amortyzatorów bo były jeszcze oki. W tylnym zawieszeniu wymieniłem również tuleje wahliwe bo miały luz i strasznie rypiały oraz dwa krótkie wahacze. Po wymianie tych rzeczy wiadomo że trzeba ustawić całą geometrię auta,tył ustawił się idealnie a z przodu wyszły takie bajki z tymi kątami jak napisałem powyżej, ale mechanik powiedział że przy jeździe nie będzie to miało większego znaczenia lecz że może to być widoczne po zużyciu opon ( i faktycznie prawą oponę mi ścina od wewnętrznej strony) no i właśnie od wtedy się zaczęło, po wyjechaniu z warsztatu wydawało się że jest pięknie, świetnie się prowadziło jechało prosto i wogóle, jadąc do domu około 15 km mało ruchliwą drogą nie musiałem mocno hamować, a przy skręcie do domu nacisnąłem mocniej na pedał hamulca a auto wyjechało na połowę przeciwległego pasa ruchu (dobrze że nic z naprzeciwka nie jechało, mogło by dojść do tragedi).
Od tamtej pory tak auto się zahowuje.
Po około miesiącu od tamtych napraw wysiadł mi prawy przedni amortyzator (wylał się z niego olej) ze względu na to że mam części z anglików nie wiele myślałem i przełożyłem kpl zawieszenie tzn całe McPhersony do swojego auta (bo szczerze mówiąc miałem dosyć jeżdżenia na twardym zawieszeniu po drogach w mojej okolicy), komfort jazdy znacznie się poprawił ale problem ze ściąganiem został (powiedział bym że teraz delikatnie mniej ściąga ale to nie powinno mieć wogóle miejsca).
Tak przedstawia się historia z moim autem.
A co do wypadkowości auta to było delikatnie uderzone przodem, malowana była po tym maska i zderzak, został on również sklejony w małym stopniu od spodu. Tak było już jak kupiłem auto i po zderzaku poznałem że miało dzwonka, ale reszta elementów jest oryginalna, np lampy są z tego samego rocznika. Przy oględzinach ze znajomym mechanikiem nie stwierdziliśmy że auto miało jeszcze jakieś przejścia. Na geometri również wyszło że auto jest prościutkie.
A więc ma ktoś pomysł, jak się z tym uporać????
