dawidzio2233 napisał(a):
Logika się kłania. A jak to nie wystarczy, to polecam Bastiata, a konkretnie o tym co widać i czego nie widać. Język przystępny, do tego obrazowe opisy
Pracę, to państwo odbiera, dotując nieopłacalne gałęzie gospodarki.
Adddam napisał(a):
Buractwem mi zalatuje

Powiedz to np byłym pracownikom stoczni, cukrowni czy innym ludziom którzy pracowali przez ponad 20 lat w jednym miejscu i nagle stracili dochody.
To przykra sytuacja, ale cóż począć?
Może np. nie dopuszczać do interwencji państwa w gospodarkę? Gdyby nie one, to większości takich problemów by nie było
jurexxx napisał(a):
Dokładnie tak, więc bidoki nie jesteśmy, jesteśmy swoistego rodzaju bogatymi krezusami.
Bogactwo rzecz względna, każdy chce więcej.
No bo w końcu, co z tego, że mam 3 domy, motorówkę, jacht i 15 samochodów, skoro nadal mnie nie stać na kupno porządnej wyspy w dobrej okolicy
Prawdziwy problem jest chyba wtedy, jak fizyczność człowieka jest zagrożona z niedostatku
jurexxx napisał(a):
To jest tak jak z akcyzą na alkohole było, szara strefa była ogromna, zmienili stawkę vat na alko, wpływy z tego tytułu się zwiększyły, bo nie opłacało się chować w szarej strefie, teraz rządzący muszą wyciągnąć kolejną lekcję, niestety musi to potrwać...
Cóż chcieć od wołu jak nie sztukę mięsa
Spytaj przeciętnego posła o prostą rzecz, jak przerzucalność podatków.
Taki choćby dochodowy, jest progresywny (przynajmniej w prostej teorii). Marks zalecał progresywny podatek dochodowy dla państw o gospodarce rynkowej, jako doskonałe narzędzie służące likwidacji wolnego rynku. Z jego argumentacją pokazującą skutki progresji trudno się nie zgodzić
Zresztą, każda dziedzina działalności naszego państwa, nie tylko podatki, pozostawia wiele do życzenia i jest daleka od ideału.