dray napisał(a):
Kune napisał(a):
W ogóle to te koła wystają za obrys auta i pomijając już fakt opon o mocno małej szerokości w stos. do felg
Wydaje Ci sie ze to auto na fotkach przeszloby TUV gdyby bylo inaczej?
TUV na pewno ten samochód nie przeszedł z tymi oponami.
Jak diagnosta w Niemczech sprawdza cy możesz jeździć na takich felgach?
Otóż otwiera drzwi samochodu i tam masz naklejkę z listą homologowanych rozmiarów opon, razem z indeksami nośności i prędkości.
Owszem dozwolone są inne felgi ale trzeba mieć papier, że zostały dopuszczone do ruchu (TUV). W takim dokumencie TUV dołączonym do felg masz homologacje na konkretny model samochodu, podane są też rozmiary śrub oraz jest tabelka z
listą opon jakie możesz założyć. Zapewniam Cię że na takie opony homologacja z pewnością nie zezwoli.
Taką homologację musisz mieć na każdy niefabryczny element samochodu - typu sprężyny, amortyzatory.
W Polsce mamy dziki zachód, problemy możesz mieć jedynie w przypadku spowodowania wypadku i odmowy wypłaty odszkodowania przez firmę ubezpieczeniową z powodu takich opon.
Masz auto na niemieckich rejestracjach ze takie opinie glosisz? Czy tylko Ci sie wydaje?
Po to masz homologowane rzeczy, zeby pozniej moc je zalozyc i wbic w dowod. Jesli diagnosta ma watpliwosci co do np. zmiany ukladu hamulcowego wysyla Cie na dodatkowe badania.
Co jest niefabrycznym elementem wg Ciebie? Idac Twoim tokiem myslenia kazdy zamiennik oryginalnej czesci musialbys miec wbity w dowod. To bys wozil w pewnym momencie ksiazke telefoniczna. Jesli elementy sa odpowiednikami fabrycznymi wtedy nie ma powodu zeby nie mogły zalozone na aucie. Tak samo jest z oponami, jesli spelniaja swoje zadanie (odpowiednia nosnosc, index predkosci, rozmiar/obwód) to zostana wbite w dowod i dopuszczone do ruchu. Ta ksiazeczka do felg to "wskazowka" dla kupujacego nie wytyczne dla diagnosty!